Grupy >> leczenie z poezji >> Forum >> Jak zgaga
Autor Wypowiedź
Jak zgaga po świętach, jak niesympatyczni krewni, nawiedziły portal utwory będące dowodem na konieczność odreagowania stressu, chocby za wszelką cenę i publicznie. Utwory na tyle osobiste i hermetyczne, że przeciętnemu czytelnikowi nic nie mówią, oprócz epatowania stanem frustracji, na tyle jednak odbija się im świąteczną czkawką, że oto to tu, to tam pojawia się jakaś "zwodowana" Agatka lub "stół się z krzesłem szturcha
bo o ruchaniu nie ma co mówić".

Miłe złego początki:

"kładąc na sercu słodkie bakalie
marzą o tańcu
westchnieniu
zmysłowej rozkoszy"

ale powrót do roli dziecka na łonie świątecznie szczęśliwej rodziny może mieć opłakane skutki, jak np. niewyraźny tytuł

"awjdsfhuen" czy "zbyt cichą samotność".

Autorzy jednak wiedzą, że święta świętami a żyć trzeba, bo "dziś już wiesz
że końca świata znowu nie będzie" (to objawienie powtarza się w wielu wierszach)

i znajdując lekarstwo (na zgagę podobno najlepsza jest soda, albo "
duch powietrza nadymający usta
w umyśle szuka miejsca
odpowiedniej tonacji)

zapowiadają:

że chociaż "brak u mnie pod skórą metafor"

"to tworzywo sztuczne powstało
i nie zjedzą je robaki za chwilę
w ziemię od razu nie wsiąknie
i zostanie podkładem
pod następne pokolenia


które będą pisać umysłami
szybkimi jak moje dłonie"


I chociaż

"ucho umysłu jak szklana kopuła
osadzona na koronie drzew
przywraca pamięć"

i

"dnieje
zakurzone powieki otwierają się powoli
dnieje"

to absurdom nie ma końca, a jeden z poetów:

"biczem posłuszeństwa
gasił oznaki buntu
jakby był jednym z nich
w dzikośći nieprzejednanym".


Koniec świata i święta szczęśliwie minęły, jeszcze tylko Sylwester. Przetrwać.


29 grudnia 2012, 12:40:49
[Komentarz usunięty]

29 grudnia 2012, 13:04:06
[Komentarz usunięty]

29 grudnia 2012, 13:09:37
Co z tego wynika?

Z przytoczonych cytatów - niesmak. Na jaki się naraziłam, zaglądając dziś na liternet.

Z postu - że po listopadzie największe śmiertelne żniwo wśród wierszy zbiera przełom roku. Banał goni banał, rozliczeniówki ("samotny z rodziną", "kim jestem", "Pisać czy nie pisać?", "Rzucić picie i palenie czy nie?"), które zwykły (czyli normalny :) człowiek, o ile już się nimi zakazi, przeżywa dyskretnie i po cichu, stają się dla wielu autorów znakomitą okazją do wydania na świat jeszcze jednego, albo i kilku, odświętnych, bełkoczących potworków.

To okres wysypu okolicznościówek, które przeważnie nie odznaczają się ani uroda formy, ani nawet żadną oryginalną myślą. Jestem przeciwna amnestii świątecznej. Marne wiersze do szuflad!

29 grudnia 2012, 13:37:44
[Komentarz usunięty]

29 grudnia 2012, 14:03:55
Pisałam już u kogoś (nie powiem zresztą kogo) pod tekstem, że istnieje również grupa wierszy pisana w celach autoterapeutycznych. I jakkolwiek, przeważnie są to teksty histeryczne, kulejące w formie, bądź zwyczajnie, dla postronnego czytelnika- nieciekawe, to jednak wg mnie mają prawo bytu, może bardziej sensowne jest tworzenie takich (myśląc praktycznie- do czegoś się przydają). Oczywiście, ktoś powie: Hej, no to pisz je i zostaw w szufladzie. Problem jest w tym, że publikacja przeważnie jest następnym krokiem w autoterapii, może ekshibicjonistycznym, ale nierzadko potrzebnym. Samo "wypisanie się" przeważnie nic nie daje; schowanie tekstu do szuflady, to tak jakby się go nie napisało. Oczywiście, jest też problem w tym, że nie wszyscy muszą chcieć to czytać. Nie wiem jak to rozwikłać, ale wychodzę z założenia, że zdrowie jest ważniejsze od poezji;) Co nie zmienia faktu, że odetchnęłam z ulgą, nie widząc w pierwszym poście żadnego mojego fragmentu:P

29 grudnia 2012, 15:47:13
:DD

Fragmenty wybrane losowo, jak się nawinęły. Do trzech zdań wolno zdaje się cytować bez podania autora :), znalazłoby się bez trudu więcej w tej mizerii poświątecznej.

Autoterapeutyczne wklejki były, są i bedą, masą klejąco - wypełniającą portali poetyckich, co do tego nie mam złudzeń.

Ale, jako że szukam tu wierszy, a nie ciekawych przypadków klinicznych lub, co gorsza, wysilonych wydmuszek, i bo skończył mi się już zapas tolerancji świątecznej - wierszom takim, jak opakowaniom po prezentach, pronuję: kosz.




29 grudnia 2012, 15:59:05
Tu muszę się poniekąd zgodzić, choć odkryłam, że przypadki kliniczne interesują mnie tak samo jak wiersze (ale zawód mnie tłumaczy)

29 grudnia 2012, 16:11:54
O tak, bardzo cieszę się, że ktoś to zauważa i o tym głośno mówi. Bo oprócz poezji pamiętniczkowej i terapeutycznej mamy jeszcze wątpliwej jakości czytelników, którzy nie odróżniają w.w. wierszy od wartościowych i ta mieszanka nieźle wykrzywia miejsce jak te w literackie disco polo.

29 grudnia 2012, 16:24:26
Znaczy się, to był przytyk osobisty? Bo nie wiem czy pyskować czy nie :D

29 grudnia 2012, 16:31:55
Pyskować można i szczerze mówiąc nie miałem na myśli konkretnie Ciebie, Nino, ale fakt, wpisujesz się w ten czytelniczy negatyw haha :-)

29 grudnia 2012, 16:41:14
*ZACZYNAM* A z jakiej, przepraszam, racji masz prawo tak twierdzić? To, że podoba mi się kiepski tekst, nie znaczy przecież, że uważam go za dobry. Wściekle czerwona szmina na ustach też podobno nie jest gustowna, a mi się na przykład podoba.

29 grudnia 2012, 16:56:04
A z jakiej, proszę, racji Tobie ma prawo podobać się czerwona szminka? Dysponuję tak samo własnym smakiem jak i Ty, Nino. Wściekle czerwona szmina na ustach może być gustowna, ale nie zawsze jest. Jabol czasami smakuje, ale dobre wina serio są dobre :-) A róża jest różą, jest różą

29 grudnia 2012, 16:59:29
Nie mówimy o prawie do gustu, mówimy o prawie do poglądów:) Nie zaatakowałam Twojego gustu, ani prawa do niego, nie narzucam Ci jakie teksty masz lubić, ale nie rozumiem skąd wziąłeś sobie wyobrażenie mojego gustu, skoro nie masz pojęcia jakimi kryteriami się kieruję. Idąc Twoim tropem, ktoś, kto tańczy na weselu do disco-polo, nigdy nie doceni jazzu.

29 grudnia 2012, 17:06:01
Kompromisem dla zachowania wartości literackich oraz terapeutycznych mogłoby być stworzenie kolejnego działu "poezja terapeutyczna" Obowiązywałaby inna skala ocen - wszystkie kończyły by się na słowie "dobry" a różniłyby się ilością powtórzeń słowa "bardzo" albo jego zamiennikami ;-)
Oczywiście żartuję :-)

29 grudnia 2012, 17:06:23
Nie rozumiem czego ode mnie wymagasz. Mogę przecież widzieć, że tekst jest kiczowaty, amatorski, i tak dalej, bleble, ale może mi się mimo to podobać. I mogę wtedy wytknąć ewentualne błędy, ale, na Boga, nie napiszę przecież, że "jest zły, ale mi się podoba", bo poezja poezją, ale to jest zwyczajna schizofrenia!

29 grudnia 2012, 17:10:41
No to mnie nie rozumiesz, Nino. Odniosłem się konkretnie do Twojej opinii o dostrzeganiu na portalu literackim wartości terapeutycznych wiersza. I nie myślę tak jak wskazałaś przykładem o weselu. Jednak co innego zatańczyć na weselu do piosenki disco polo, a co innego na portalu na któym dyskutuje się o walorach muzyki wskazywać tę discopolową jako wartościową i chwalić jej autora, że ma super cekiny i wypierdzistą seledynową marynarkę.

29 grudnia 2012, 17:13:03
Jeżeli się do niej tańczy, to nie da się ukryć, że ma jakąś zaletę.
Analogicznie dzieje się z wierszami: prawda jest taka, że gust większości nie jest wysublimowany (bo też przeczyłoby to temu pojęciu), więc jeżeli tekst jest "chodliwy", to ma jakąś zaletę. Wiem, ze to o czym mówię, nazywa się psuciem poezji, ale z drugiej strony przeciętna osoba, która wlezie do Internetu chcąc poczytać wiersz, szybciej wybierze autoterapeutyczny, emocjonalny, zrozumiały dla niej tekst niż coś bardziej złożonego. Tak robią moja mama i współlokatorka, to wiem:P

29 grudnia 2012, 17:18:49
Nie wiem, komu przyszło do gowy by poezja miała min być terapią. Jest natomiast terapią pisanie tekstów zamieszczanych na portalach poetyckich. Jak widać, to kolejna składowa "worka" do którego wrzuca się mierne teksty.

29 grudnia 2012, 17:30:05
Pisanie wierszy i odczytywanie ich na terapii grupowej, to stara, przynosząca całkiem dobre efekty metoda psychoterapii

29 grudnia 2012, 17:33:54
Jeśli na weselu puszczają disco polo i wybór jest albo bawić się z bliskimi albo manifestować gust muzyczny to wcale nie znaczy, że nie manifestując potwierdza się zaletę disco polo. Nie znoszę wesel.

I dlatego właśnie cieszę się, że znajdują się osoby, które potrafią i chcą wskazać i nazwać te łatwe do czytania "wiersze" Od ilości i siły głosów zalezy czy portal poetycki będzie pełen aniołków, pękających serc, albo dziecinnych wulgaryzmów, czy epatowania nadmiernym erotyzmem; czy będzie faktycznie portalem literackim.

Wyobraź sobie, Nino, portal kiperski, którego czytelnicy zachwycają się smakami jaboli (napojów spirytusowych) albo wina Sangria (bo takiego np. najwięcej się sprzedaje) bo takie pije sąsiad z sąsiadką i ich uspokaja i działa terapeutycznie.

29 grudnia 2012, 17:40:20
Wiesz, Ludwiku, ja Cię rozumiem, bo sama tak długo uważałam. Tylko, że to jest kwestia priorytetów. Ja, tak jak mówię, widzę tutaj pewien sens: w pisaniu terapautycznym, wiemy przynajmniej, że na pewno pomoże to piszącemu. Pisząc "normalnie", w zasadzie nie zastanawiamy czy ktokolwiek będzie miał z tego pożytek. Bo, jak dla mnie, w poezji wszystko zostało już powiedziane i nic specjalnie odkrywcznego się nie stworzy.

29 grudnia 2012, 17:45:20
No ale to portal kiperski a nie czat dla A.A.

29 grudnia 2012, 17:49:16
Dobrze, ale czy ja namawiam do jakiejś przesady? Nie piszę przecież ludziom pod kiepskimi tekstami, że piszą jak Słowacki. Mogę co najwyżej napisać, że MI się podoba. Nie stawiam też ocen, w ogóle. Bo mimo Twojej opinii na temat mojego gustu, wcale mogłyby nie być takie dobre;)

29 grudnia 2012, 18:00:05
Nino, jeszcze raz powtórzę, że uderzyła mnie głównie Twoja opinia o walorach terapeutycznych jako nie wiem... składowej/alternatywie dla wartości literackich?
A reszta, OK, niech będzie, że to kwestia różnic gustów.

29 grudnia 2012, 18:07:06
No i to mnie właśnie dziwi, bo jakkolwiek o gustach można dyskutować, o tyle , to co napisałam, wydaje mi się całkiem logiczne. Ale to zależy czy pojmujemy poezję jako coś użytkowego, czy nie.

29 grudnia 2012, 18:11:17
To że wszystko już było nic nie znaczy. Gdyby mi się chciało mógłbym Pani wymienić tysiące rekwizytów nowego wieku, których w poezji nie było, i które moga wyrażać to co już było w taki sposób, że to co już było nabierze innego znaczenia.

Może ja po te rekwizyty szczególnie nie sięgam, przynajmniej chwilowo, ale jestem daleki od sprowadzania poezji do "wszystko już było". Bzdura!

29 grudnia 2012, 18:12:57
Być może powinnam sformułować to inaczej: MNIE poezja już niczego nie nauczy:) Nie dlatego, że jestem taka mądra, tylko dlatego, że jej zwyczajnie nie wierzę.

29 grudnia 2012, 18:17:04
o, to widzę, że Pani wybitnie oczytana, erudytka,

a to przepraszam, całuję rączki.

29 grudnia 2012, 18:18:38
No i tu, Nino się różnimy. Terapia poprzez pisanie nie bedzie istotny dla terapeutów i ich pacjentów, ale na portalu literackim powinny liczyć się wartosci literackie. To czy ktoś kogoś kocha tak strasznie, że mu normalnie serce pęka, a ktoś inny naprawdę go rozumie i chce pogłaskać to nie jest meritum portalu literackiego.

29 grudnia 2012, 18:19:06
Musisz być zalogowany, aby móc pisać na forum. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się