Grupy >> Krytyka Literacka >> Forum >> Gdyby żyła teraz Halina Poświatowska, czy mówiono by o niej "podła starucha?"
Autor Wypowiedź

(Tekst usunięty przez Administrację z literackiego portalu PubliXo) i dotyczący zamieszczonego tam wiersza autorstwa "piorko" pt. "Podła starucha" [1.12.2014]


W zasadzie sam rok 2017 mógłby z powodzeniem zostać nazwany Rokiem Haliny Poświatowskiej [11 października br. minie pięćdziesiąta rocznica od Jej śmierci], niemniej, choć może wydawać się tu wielce niezrozumiałym, owo moje wyjątkowo ryzykowne skojarzenie Poetki z… „podłą staruchą” jest na swój sposób i logiczne, i umotywowane.

Zakładam, iż H. Poświatowska dożywa do 82 lat w myśl przysłowia o skrzypiącym kole; zakładam też, że medycyna przemogła [tymczasowo] śmierć, jednak na wpływ czyjegoś charakteru, to już wpływu raczej nie mamy. Charakter bowiem – poprzez wolną wolę – sami musimy sobie ukształtować [„Złego kościół nie naprawi, dobrego karczma nie zepsuje”].

Halina Poświatowska, przeuroczo piękna dziewczyna należała do typów z gatunku „roszczeniowych”. Niestety, gdyż i takich mamy na podorędziu. Jej główną tragedią stała się śmiertelna choroba, kiedy ona – nader temperamentna – przez cały czas chciała być fizycznie kochaną i jednocześnie kochać. Kochać po swojemu… Kochać bez oglądania się na innych; kochać zachłannie i brać z tej miłości wszystko, co nie było jej!

O takich "uzurpatorach" lubi się mówić, że są „podli”, zaś w momencie, kiedy dożyją jeszcze wieku bardziej zaawansowanego, wówczas dodaje „staruchy”. Niczym ta peelka, w wybitnie interesującym mnie pod względem etycznym wierszu portalowej poetessy, która po swojemu zawyrokowała:

„Podła starucha

nie była podłotą
bo los ją doświadczał
życie ją kopało
bo była podlasta

wszystkim źle życzyła
wszystkim za złe miała
w końcu jak padlina
pod płotem skonała”

Od razu zastrzegam: powyższy wiersz w żadnym wypadku nie dotyczy bezpośrednio samej Poświatowskiej, ponieważ jest on li tylko odpowiedzią na wpis jakiegoś trolla, który w sposób prześmiewczy, jeśli nie ordynarny odniósł się do wcześniejszego tekstu tej samej autorki zadedykowanemu jej zmarłemu Ojcu [„Ponad tęczą”].

Jednak owa autorka, mimo że w głębokiej żałobie, odpowiedziała trollowi, co odpowiedziała. Czyli w sposób uwłaczający człowieczeństwu w każdej jego odsłonie, nawet tej [rzekomo] najbardziej perfidnej.

Halina Poświatowska, mogłaby [przypuszczalnie] zdaniem autorki tzw. satyry też zostać zaliczoną do opisanego typu wtedy, gdyby np. "analizowana poetka” miała z nią w jakiś sposób do czynienia.

Albowiem zakładam [znowu hipotetycznie] że ciężko chora Halina Poświatowska dożywa do roku 2017. Ciężko chora Halina Poświatowska kłótliwa, złośliwa, zbuntowana i rozdygotana staje się utrapieniem dla wszystkich, ze sobą włącznie.

I akurat Halina Poświatowska jest tą [po raz kolejny hipotetycznie] umowną oraz symboliczną, zapewne już umieszczoną w tzw. Domu Przemocy Społecznej „podłą staruchą”, dla której nie ma być prawa litości, mimo że z niej był „podobno człowiek”, a obecnie zostaje nazwana przez „ wierszującą moralistkę” - „padliną”… Bo „padlina” to przecież symbol, bo „padlina” to figura; bo "padlina" to okaz, to przykład, etc.: odczłowieczony oraz sponiewierany. I doprawdy zupełnie nieistotne czy jest to artystka, czy prosta, nic nie znacząca kobiecina.

Dlaczego o tym piszę? Piszę, by wyczulić mimowolnego czytelnika literackich portali na tego rodzaju ohydne - mieniące się wierszami - teksty; piszę, żeby popatrzeć oczami wszystkich opisanych w satyrce nieszczęśników, jakim - mimo ich wszelkich niezaprzeczalnych wad oraz przywar - odmawia się prawa do minimum ludzkiej godności.

By jednak nie było aż tak beznadziejnie i jeszcze bardziej smutno: w formie postscriptum; w imieniu Haliny Poświatowskiej oraz swoim, dedykuję wszystkim bez wyjątku „podłym staruchom” cudowny wiersz Pani Hasi:

"tak wiele serc ku tobie biegnie
że mógłbyś być
i najszczodrzej
słońcem pozłocić moją nędzę
spójrz - znowu się do ciebie modlę
o tkliwość

potężny
kto jeszcze tak w ciebie uwierzy
komu jeszcze będziesz tak potrzebny
jak mnie

najuboższy
odarty ze świetności jak styczniowe drzewo
płonący ze wstydu
w brunatnym ciele pnia
wysłuchaj
proszę o tkliwość

spuść na mnie łask krople słone
ręce rozrzutne
i ciepło warg" (Halina Poświatowska)


09 czerwca 2017, 22:48:35
Musisz być zalogowany, aby móc pisać na forum. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się